Raport opublikowany w marcu 2026 r. sprawdza, które zawody są rzeczywiście – nie tylko teoretycznie – zastępowane przez narzędzia AI. Wnioski są ostrożne: masowego bezrobocia na razie nie widać, ale w niektórych grupach zawodowych młodzi pracownicy mają coraz trudniej ze znalezieniem pierwszej pracy.
Od kilku lat pojawiają się kolejne analizy wskazujące, które zawody są “zagrożone przez AI”. Problem z większością z nich jest ten sam: mierzą to, co AI mogłaby robić, a nie to, co faktycznie robi w miejscach pracy.
Raport „Labor market impacts of AI: A new measure and early evidence” (Massenkoff, McCrory, 2026) próbuje tę lukę wypełnić.
Autorzy stworzyli własny wskaźnik, który łączy dwa źródła informacji: ocenę teoretycznych możliwości modeli językowych oraz dane o tym, jak te modele są naprawdę używane w pracy zawodowej.
Wyżej punktowane są przy tym zastosowania, gdzie AI wykonuje zadanie samodzielnie – nie te, gdzie jedynie podpowiada lub pomaga człowiekowi.
Duże możliwości, małe wykorzystanie
Wśród specjalistów IT i matematyków AI teoretycznie mogłaby przejąć ok. 94% zadań. W praktyce jednak faktyczne wykorzystanie obejmuje zaledwie 33% z nich. Podobna przepaść dotyczy administracji biurowej. Innymi słowy: możliwości techniczne wyprzedzają rzeczywiste wdrożenia o wiele lat.
Po drugiej stronie skali – z zerowym poziomem faktycznego zastosowania AI – jest ok. 30% pracujących. To m.in. kucharze, mechanicy czy ratownicy wodni. Ich praca wymaga fizycznej obecności lub umiejętności, których modele językowe nie zastąpią.
Zawody z najwyższym poziomem faktycznej ekspozycji to programiści (75% zadań objętych narzędziami AI), pracownicy obsługi klienta oraz osoby zajmujące się ręcznym wprowadzaniem danych.
Kogo dotyczy ryzyko najbardziej?
Wbrew intuicji, osoby najbardziej narażone na zastąpienie przez AI to nie pracownicy nisko wykwalifikowani. Grupa o najwyższej ekspozycji zarabia średnio o 47% więcej niż grupa bez ekspozycji, częściej są to kobiety i osoby z wyższym wykształceniem. Osoby z tytułem naukowym stanowią niemal 17% grupy najbardziej narażonej – wobec niespełna 5% w grupie o zerowej ekspozycji.
To ważna informacja dla działów HR: ryzyko związane z AI koncentruje się w zawodach specjalistycznych i biurowych, nie w tych wymagających pracy fizycznej.
Bezrobocie – na razie bez zmian
Od końca 2022 r. – czyli od momentu, gdy narzędzia AI zaczęły być szeroko dostępne – stopa bezrobocia w zawodach o wysokiej ekspozycji nie rośnie szybciej niż w pozostałych. Różnica jest statystycznie nieodróżnialna od zera.
To dobra wiadomość, ale autorzy są ostrożni w interpretacji. Narzędzie pozwala wykryć zmiany rzędu ok. 1 punktu procentowego – mniejsze mogą umknąć w danych. Poza tym AI może wpływać na rynek pracy nie przez zwalnianie obecnych pracowników, lecz przez niechęć do zatrudniania nowych.
Młodzi pracownicy – pierwsze niepokojące sygnały
Właśnie tu widać pierwsze odchylenie od dotychczasowego spokoju. Od 2024 r. młodym osobom (22–25 lat) coraz trudniej jest znaleźć pracę w zawodach o wysokiej ekspozycji na AI. Szacowany spadek wskaźnika znajdowania pracy wynosi ok. 14% w porównaniu do 2022 r., choć wynik jest na granicy istotności statystycznej.
Autorzy zaznaczają, że to nie musi oznaczać bezrobocia – część z tych osób mogła zostać na dotychczasowych stanowiskach, podjąć inne zatrudnienie lub wrócić do nauki. Niemniej tendencja jest zauważalna i warta obserwacji. Wśród pracowników powyżej 25. roku życia podobnego zjawiska nie odnotowano.
Raport jest pierwszym z planowanej serii regularnych pomiarów. Kolejne edycje mają uwzględniać dane z innych krajów oraz śledzić sytuację absolwentów kierunków studiów, które są szczególnie narażone na automatyzację – zwłaszcza w momencie wchodzenia na rynek pracy.
Na dziś wniosek jest umiarkowanie uspokajający: AI zmienia strukturę pracy, ale nie wywołuje jak dotąd fali bezrobocia. Bardziej prawdopodobny scenariusz – przynajmniej w krótkiej perspektywie – to stopniowe ograniczanie rekrutacji w określonych obszarach, nie masowe zwolnienia.








